Oto wczoraj dowiedziałem się o powstaniu nowego projektu managera kompozycji będącego fuzją dwóch obecnych konkurentów. W moim chorym umyśle zrodził się pomysł przetestowania tego cuda, ponieważ filmy na youtube i opinie były zachecające.
Po wstępnym zapoznaniu się z projektem instalacja wydawała się być banalna... no cóż, nie przewidziałem jednak braku repozytorium dla debiana. No, ale od czego są źródła nie? :). Kilka chwil zajęło mi skompletowanie niezbędnych aplikacji:
Wszystko fajnie się porobiło. Po tym stworzyłem sobie folder w katalogu domowym o jakże zapewne mylącej nazwie compiz. Wkroczyłem do katalogu a następnie przeszedłem do sedna sprawy, czyli ściągnięcia z pomocą programu git niezbędnych źródeł:
Elegancko się pościągało, więc przystąpiłem do kompilacji. Niestety podczas tego procesu już w głównej aplikacji doszło do errora... Po przyjrzeniu się temu czemuś doszedłem do wniosku, że biblioteka libwnck jest w debianie lenny (jak zwykle) ze średniowiecza i czas na upgrade.
Jak pomyślałem tak zrobiłem - ściągnąłem z gnome.org jej najnowszą dostępną wersję (2.19.4 - unstable) i przystapiłem do próby kompilacji... no niestety tylko próby, ponieważ libwnck zależy w prostej linii od gliba i gtk+ (libgtk2.0-0-dev w wersji 2.11.2-1 oraz libglib2.0-dev w wersji 2.13.5-1 ) - na szczęście tym razem odpowiednie paczki zostały umieszczone w repozytorium... ale nie lenniego a experimental, czyli to co tygryski lubią najbardziej :> (zawsze można skompilować jak komuś się nie podoba).
Po całej akcji możemy już śmiało przystąpić do kompilowania naszego fuzjona.
Zaczynamy od rdzenia, więc przechodzimy do podkatalogu compiz i wydajemy polecenie:
./autogen.sh --enable-librsvg --disable-kde
make
make install
KDE to zło, więc możemy sobie je odfajkować co by nam jakieś błędy po drodze nie wyskoczyły. Zagorzali fani debiana mogą się bawić checkinstallem, ale nie biorę żadnej odpowiedzialności za niepowodzenia.
Później pozostaje nam jedynie w kolejnych folderach wydać polecenia:
Compiz Fusion - debian lenny z gnome. Jak?
23 czerwca 2007 o godzinie 22:15:08 w Debian,DIY
Cześć,
Oto wczoraj dowiedziałem się o powstaniu nowego projektu managera kompozycji będącego fuzją dwóch obecnych konkurentów. W moim chorym umyśle zrodził się pomysł przetestowania tego cuda, ponieważ filmy na youtube i opinie były zachecające.
Po wstępnym zapoznaniu się z projektem instalacja wydawała się być banalna... no cóż, nie przewidziałem jednak braku repozytorium dla debiana. No, ale od czego są źródła nie? :). Kilka chwil zajęło mi skompletowanie niezbędnych aplikacji:
aptitude install autogen git git-core libmetacity-dev libgnome-window-settings-dev automake build-essential intltool libtool python-pyrex python2.5-devWszystko fajnie się porobiło. Po tym stworzyłem sobie folder w katalogu domowym o jakże zapewne mylącej nazwie compiz. Wkroczyłem do katalogu a następnie przeszedłem do sedna sprawy, czyli ściągnięcia z pomocą programu git niezbędnych źródeł:
git clone git://anongit.opencompositing.org/compiz
git clone git://anongit.opencompositing.org/compcomm/libraries/bcop
git clone git://anongit.opencompositing.org/compcomm/compiz-configuration-system/tools/ccsm
git clone git://anongit.opencompositing.org/compcomm/compiz-configuration-system/libraries/ccs-lib
git clone git://anongit.opencompositing.org/compcomm/compiz-configuration-system/bindings/ccs-python
git clone git://anongit.opencompositing.org/compcomm/plugins-main
git clone git://anongit.opencompositing.org/fusion/decorators/emerald
git clone git://anongit.opencompositing.org/fusion/decorators/emerald-themes
Elegancko się pościągało, więc przystąpiłem do kompilacji. Niestety podczas tego procesu już w głównej aplikacji doszło do errora... Po przyjrzeniu się temu czemuś doszedłem do wniosku, że biblioteka libwnck jest w debianie lenny (jak zwykle) ze średniowiecza i czas na upgrade.
Jak pomyślałem tak zrobiłem - ściągnąłem z gnome.org jej najnowszą dostępną wersję (2.19.4 - unstable) i przystapiłem do próby kompilacji... no niestety tylko próby, ponieważ libwnck zależy w prostej linii od gliba i gtk+ (libgtk2.0-0-dev w wersji 2.11.2-1 oraz libglib2.0-dev w wersji 2.13.5-1 ) - na szczęście tym razem odpowiednie paczki zostały umieszczone w repozytorium... ale nie lenniego a experimental, czyli to co tygryski lubią najbardziej :> (zawsze można skompilować jak komuś się nie podoba).
Po całej akcji możemy już śmiało przystąpić do kompilowania naszego fuzjona.
Zaczynamy od rdzenia, więc przechodzimy do podkatalogu compiz i wydajemy polecenie:
./autogen.sh --enable-librsvg --disable-kdemake
make install
KDE to zło, więc możemy sobie je odfajkować co by nam jakieś błędy po drodze nie wyskoczyły. Zagorzali fani debiana mogą się bawić checkinstallem, ale nie biorę żadnej odpowiedzialności za niepowodzenia.
Później pozostaje nam jedynie w kolejnych folderach wydać polecenia:
./autogen.shmake
make install
i compiz-fusion powien zostać zainstalowany.
Odpalamy nasze cacko tak:
compiz --replace --indirect-rendering --sm-disable ccp &I na tym można zakończyć :) Pod TYM adresem możecie znaleźć galerię jak fuzjon wygląda i działa u mnie.
Powrót do reszty wpisów.
Komentarze:
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Design by Draco.
Dodaj swój komentarz: